Dziesiątki pożarów lasów płonęły w tym tygodniu w różnych częściach Francji, gdy kraj zmagał się z czwartą falą upałów tego lata i rosnącym zanieczyszczeniem powietrza. Francuskie społeczności, w tym mieszkańcy terenów dotkniętych ogniem, znalazły się na pierwszej linii nowych pożarów w Europie. Skala zjawiska wywołała pytania o to, czy bezpośrednie doświadczenie kryzysu klimatycznego wpłynie na debatę polityczną przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi.
Obawy wyrażają działacze, którzy wskazują, że politycy mogą przestać zajmować się pożarami, zanim rozpocznie się kampania wyborcza. Liderka francuskich Zielonych Marine Tondelier przerwała objazd Francji po zaleceniu lekarskim, by jako osoba w siódmym miesiącu ciąży unikała zadymionego powietrza na południowym zachodzie, w pobliżu dużego pożaru w Żyrondzie. Według materiału politycy nadal nie traktują kryzysu klimatycznego z należytą uwagą. W wyborach Marine Le Pen ma być jedną z głównych rywalek. Źródła nie rozstrzygają jednak, czy tegoroczne pożary rzeczywiście zmienią stanowiska partii, zachowania wyborców ani wynik przyszłorocznej kampanii.