Pożar w departamencie Gironde na południowym zachodzie Francji pozostaje ustabilizowany, jednak nadciągająca fala upałów może utrudnić jego opanowanie. Władze spodziewają się temperatur sięgających około 40 stopni Celsjusza i obawiają się ponownego rozprzestrzenienia ognia. 28 lipca doszło do około 14 ponownych zapłonów na wcześniej spalonych terenach, co wymagało interwencji strażaków.

W pożarze spłonęło 42 tys. hektarów, a łącznie ewakuowano ponad 220 tys. osób. Wśród nich było około 57 tys. mieszkańców miejscowości położonych poza Bordeaux, wywiezionych w nocy. Francuskie władze zarządziły także ewakuację kolejnych 4 tys. osób z obiektów turystycznych nad Atlantykiem. Premier Sébastien Lecornu odłożył urlop i pozostał w Paryżu, by kierować działaniami związanymi z kryzysem. Komunikaty nie rozstrzygają jeszcze, czy nowa fala upałów doprowadzi do ponownego nasilenia pożaru ani kiedy wszyscy ewakuowani będą mogli wrócić.

Tymczasem na południu Japonii ratownicy przeszukują ruiny po wtorkowym trzęsieniu ziemi o magnitudzie 6,8. W miejscowości Hikawa, jednej z najciężej dotkniętych, zawaliło się wiele starszych domów. Ochotniczy strażak opisał wydobycie spod gruzów rannego mężczyzny. Z obawy przed wstrząsami wtórnymi część mieszkańców spędziła noc w samochodach przed ratuszem, gdzie rozdawano jedzenie i napoje. Przekazane materiały nie podają ostatecznej liczby ofiar.

Źródła